Szła ciemna uliczką Barcelony po raz setny wybierając jego numer tylko po to by po chwili usłyszeć głos sekretarki.Usiadła na ławce, a koło nóg postawiła swoją walizki. Co ona tu robi? Ha...Po prostu chciała odwiedzić przyjacieli, widziała się z nimi pół roku temu i trzeba przyznać że za nimi teskni.Zaczęła szperać po torebce po czym wyjęła z niej paczkę fajek...Pali? Okazyjnie to jest jej takie odcięcie się od rzeczywistości.Dopiero teraz zadała sobie pytanie "Po cholerę tu przyjechała ?" A no tak myślała że po prostu mu powie co czuje i będzie dobrze... Zaciągnęła się swojego rodzaju narkotykiem po jej policzku spłynęła jedną łza, którą szybko wytarła, ponieważ ludzie zaczęli się jej dziwnie przyglądać.Wypuściła dym z ust i poczuła swojego rodzaju ulgę tak jak by wydechała te wszystkie problemy które siedziały w jej sercu i głowie.Popatrzyła zaszklonym wzrokiem na ludzi których robiło się już coraz mniej na ulicach, a on wciąż nie odbierał , a tak bardzo ją do siebie zapraszał a teraz nawet nie raczy odebrać jednego połączenia...
A co wtedy robił ON?...Był wtedy na imprezie w klubie niedaleko i nie słyszał dzwoniącego telefonu...Dochaodzila już 23:00 a ona wciąż siedziała skulona na ławce.Trzeba przyznać ze te brazylijskie noce były o wiele cieplejsze bo chodz w Hiszpanii w dzień było gorąco to w nocy temperatura bardzo spadała. Podniosła się na drzacych nogach i postanowiła poszukać jakiegoś hotelu bo na ulicy spać nie zamierzała.Nie znała miasta ani języka a uliczka która właśnie szła przyprawiała ja o niemiłe dreszcze.Po dość długim spacerze znalazła hotel jeśli to hotelem można nazwać zero wyglądu jak i na zewnątrz taki i we wewnątrz aż się wchodzić nie chciało ale innego wyjścia nie miała....
~~
Obudziły ją rano promienię słońca przebiegające się przez rolety wstała leniwie przeciągając się spojrzał na zegarek na telefonie była już godzina 11:00 a więc szybko ruszyła do łazienki chcąc jak najszybciej wydostać się z tego miejsca wwzieła szybki prysznic wybrała czyste ubrania uczesała włosy i zrobiła makijaż nareszcie może wyjść z tego "Burdelu"
~~
Wstał z wielkim bólem głowy miał kaca jak stąd na Alaskę jak i nie większego dzwignał swoją glowę.Obok niego leżała brunetka i blondynka a obok brata który spał na podłodze ruda.Zabalowani i to bardzo Emily będzie zła...Sięgnął po telefon który jak zawsze leżał pod jego poduszką była godzina 8:40 to i tak dobrze.Lecz pierwsze co mu się rzuciło w oczy to nie była godzina tylko liczba nieodebranych połączeń było ich mnóstwo od Laury
-Thiago cholera Księżniczka wczoraj dzwoniła wstawaj- wrzasnal na brata
-Tak tak a ja mam dzisiaj spotkanie z Królową Elżbieta- wymruczał wciąż zasypany głosem wtulajac się w puchary dywan....Podniósł się delikatnie z łóżka aby nienawidzić dwóch dziewczyn po czym ruszył szybko do łazienki po 20 minutach mknął w stronę domu.
~~
Wyszła chardym krokiem z jej miejsca noclegu i pierwszą lepszą taksówka ruszyła pod jego dom.Dokładnie po 60 minutach kierowca oznajmił że dotarli na miejsce jej oczą ukazał się piękny wielki dom aż zapierało dech w piersiach.Zapłaciła po czym wysiadła wzięła do ręki walizkę i ruszyła w stronę ogromnych szarych drzwi.Po dwu krotnym zapukaniu w drzwiach pojawił się zdziwiony piłkarz.Trzeba przyznać ze teraz czuła się dość dziwnie i nieswojo
-Cholera Laura to ty? -wrzasnał piłkarz uśmiechając się szeroko gdy nagle dobiegł ich głos z Salonu
-Kocahnie kto to? -Czyli jednak nie była jedyna brazylijską księżniczką w jego życiu...
Witam witam i pojawiam się z Prologiem.Przepraszam że z takim opóźnieniem...Czekam na wasze opinie.Jeśli ktoś chce o coś zapytać zapraszam tutaj:
KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ
.jpg)
Jestem ciekawa co wydarzy się dalej :D
OdpowiedzUsuńWspaniały rozdział <3
Czekam na kolejny :)
Aww....
OdpowiedzUsuńZaczyna się ciekawie!
Rewelacyjny rozdział.
Czekam na I rozdział i na dalszą część akcji. ;))
Zapowiada się obiecująco. W wolnej chwili zapraszam do mnie. :D
OdpowiedzUsuńRozdział świetny , kiedy next? ^^
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, taki tam Biały Murzynek ^^