{Perspektywa Laury}
Od dłuższego czasu przeklinałam siebie w myślach siedząc w salonie młodszego z braci Alcantara wraz z jego dziewczyną.Dopiero teraz tak z całego serca pożałowałam decyzji przejechania tutaj.Po pierwsze: czułam się nie swojo a po drugi: cholernie glupio.Plastikowa blondyna wlepiała we mnie swoje oczy ale co tu się jej dziwić .Jakiś nieproszny gość przychodzi do jej domu jeszcze z walizkami.Tak to była zbyt pochopna decyzja mimo ,że Rafinha zapraszam mnie do siebie tysiąc razy.
-Chodź pokaże ci twój pokój- z moim przemyśleń wyrwał mnie głos Alcantary
-Nie nie rób sobie kłopotu- bąknałam skupiając swój wzrok na moich stopach które były w tym momencie tak cholernie interesujące
-Przestań żaden kłopot- uśmiechał się przyjacielsko.W przeciwieństwie do swojej dziewczyny wydawał się być nie zadowolony z moich odwiedzin.Rafa oprowadził mnie po całym domu i kazał wybrać najlepszy i największy pokój.Mój wybór padł na wielką sypialnię z widokiem na morze z turkusowymi scianami ,własną łazienka garderobą.Już chciałam się wymknąć na balkon ,który był delikatne uchylony lecz zatrzymał mnie nie kto inny jak piłkarz
-O nie nie nie moja Panno teraz idziesz na dół coś zjeść i opowiedzieć co tam u ciebie- powiedział szeroko się uśmiechając ale mi do śmiechu nie było bo musiałam spędzać czas również z tą jego Emily ,która gdy tylko usiedliśmy na kanapie uwiesiła się na jego lewym ramieniu tak jak miś koala zawieszający się na swoim bambusie tylko że to nie był miś koala to była jego jakąś tandetne podróba
-Rafinha należą mi się chyba wyjaśnienia kto to jest- pisneła.Przebywam w tym domu niecałą godzinie a ta dziewczyna zaczyna działać mi na nerwy
-Emily spokojnie Nie denerwuj się to jest tylko moją koleżanka- powiedział gładząc blondynkę po ramieniu po czym cmokną ja delikatnie w czubek głowy.W mojej głowie były tylko dwa słowa "Moja Koleżanka " czyli na miano przyjaciółki też się nie nadaję.Popatrzyłam zamglonym wzrokiem na parę na kanapie którzy bez skrępowania się calowali muszę się przyznać ze czuje się jak piąte koło u wozu
-Ja pójdę się położyć bo jestem trochę zmęczona- wyjąkałam ledwie słyszalne lecz oni i tak nie zwracali na mnie uwagi ruszyłam pospiesznym krokiem do mojego tymczasowego pokoju.Opadłam ciężko na poduszki chowiac w niej głowę z dołu dało się usłyszeć poważną kłótnię.Czyżbym to ja była jej powodem?.....
{Perspektywa Rafinhii }
Siedzieliśmy we trójkę w salonie gdy Emily zaczęłam mnie całować nie sprzeciwiają się jej aby później nie wynikneła awantura zacząłem odwzajemniać jej pocałunki.Widziałem kątem oka jak Laura szepcze coś pod nosem i idzie na górę gdy brak obecności brazylijki zauważa Emilly odrywa się odemnie i zaczyna się codzienna szopka
-Co ty sobie wyobrażasz ze możesz sobie tutaj przeprowadzać kogo chcesz -wrzasneła wystając z kanapy
-No kochanie usiądź ona jest moja koleżanka z dzieciństwa -powiedziałem dość spokojnie do blondynki wskazując miejsce obok siebie aby usiadła
-Nie będę siadać. Kogo ty oszukujesz? Koleżanka a później wyladujesz z nią w łóżku- pisneła- Ja wychodzę- dodała obojętnie wychodząc do holu zakładając po drodze cienka kurtkę.Mam być szczery to jest tak codziennie rozsiadłem się na kanapie w ręku z piwem oglądając powtórki jakiegoś meczu.....
{Perspektywa Laury }
Otworzyłam leniwie oczy i pierwsze co zrobiłam to spojrzałam na zegarek który wisiał na ścianie obok łóżka była godzina 0:00 a ja byłam wyspa na ale za to cholernie burczało mi w brzuchu.Założyłam za siebie krótkie dresowe spodenki i biała bluzke. Na palcach aby nie obudzić domowników zaczęłam schodzić po schodach jakież było moje zdziwienie gdy na kanapie ujrzałam Rafe ,który siedział z butelka od piwa w ręku.A reszta opakowań po trunkach walały się po podłodze.Siedział i bezczynnie gapił się w telewizor.
-Rafinha nie śpisz- podeszłam bliżej i usiadłam obok na kanapie spojrzał na mnie zbołałym wzrokiem - Ej co jest?-zapytałam po chwili
-Pokłóciłem się z nią- odpowiedział a jego wzrok ponownie wylądował na ekranie telewizora
-O co się pokłóciliście? -Nawet nie musiał odpowiadać wiedziałam że zapewne chodzi o mnie i o mój przyjazd tutaj...
-O nic ważnego jakieś błahostki- kolejna butelka przeturlała się wzdłuż salonu
-O mnie prawd....-nie zdążyłam dokończyć bo przerwał mi piłkarz
- Nie kocham jej...-Pff...Jedno wyklucza drugie pokłócili się a on postanowił się uchylać w trzy dupy ale jen nie kocha to po co pił?....
-Oj Rafinha Rafinha chodz zaprowadzę cię do pokoju bo gadasz głupoty- piłkarz zawiesił się na.moim ramieniu i ruszyłam na górę z nieprzytomnym Alcantarą.....Po 15 minutach wyszłam z jego sypialni.Nareszcie zasnął gorzej z nim jak z dzieckiem ruszyłam na dół aby ogarnąć.ten syf który zostawił po sobie piłkarz...Trzeba przyznać że trochę mi się z tym zeszło zasnelam dopiero o 2:00 Ehh jutro będzie ciężki dzień......
Witam wszystkich po ciężkim jak dla mnie tygodniu....I zapraszam na rozdział.Co do Ask'a już jest wszystko ok możecie pytać wchodzić i co tam chcecie krótkie wyjaśnienie jak i kiedy kolejny rozdział znajdziecie na Ask'u a więc do zobaczenia ;***

Wspaniały! <3
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny :)
No no, koleżanko. Mega mnie wciągnęło w tę historię i już się nie mogę doczekać nexta ;*
OdpowiedzUsuńJajciu jaki boski <33 . Kocham <333
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział i czekam na kolejny. ;*
OdpowiedzUsuń